Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnuczki noszą babci ciuchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnuczki noszą babci ciuchy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2024

Babcina moda powraca... Wypisz wymaluj

Przynajmniej u mnie w rodzinie. Moje wnuczki co rusz przetrzepują moją opasłą ogromną trzyskrzydłową szafę. Opasłą, bo ja mam tendencję do chomikowania ciuchów (to pewnie pozostałość po siermiężnej komunie) i rzadko kiedy coś z szafy wyrzucam. Chyba że jest już nieładne. Zawsze miałam takie poczucie, że się jeszcze mogą przydać. A kiedy na świat przyszły moje trzy wnuczki, to już byłam tego pewna.

Jedynie w pierwszym roku po wybuchu wojny na Ukrainie, kiedy wraz z córką pracowałyśmy jako wolontariuszki w Ośrodku dla Uchodźców z ramienia Czerwonego Krzyża, bardzo uszczupliłam zawartość szafy, ale ciągle jeszcze jest w niej mnóstwo różnych ciuchów, nawet takich, które jeszcze z Polski przywiozłam.

Tak że wnuczki mają w czym przebierać. A są to naprawdę porządne oryginalne rzeczy. Kiedyś większość z nich sama projektowałam, a moja wieloletnia kochana krawcowa wytrwale szyła.

Ostatnio moja najstarsza wnuczka (pracuje w modelingu), będąc u mnie, zdrowo się obłowiła, nie tylko w ciuchy, ale i w paski i torebki.

Wczoraj, kiedy weszłam na jej Instagram, miałam okazję zobaczyć, jak się prezentuje w mojej długiej spódnicy, którą kupiłam sobie 22 lata temu na wesele jej rodziców i nigdy potem już jej nie założyłam. Nie wiem czemu, może dlatego, że była na mnie trochę przydługa i tylko do wysokich szpilek pasowała? A że wnuczka jest wysoka, ma prawie 180 cm, nie to, co moje 158, to na nią pasuje jak ulał.

Założyła do niej też mój czarny pas wybijany kryształami, a ten to ma już przynajmniej 40 lat. W sumie bardzo ładnie wygląda. Mówiła, że jej koleżanki uwierzyć nie mogły, że to takie starocie.



Średnia wnuczka była już kiedyś wcześniej i buszując po szafie, wybrała sobie krótkie spodenki jeansowe i do nich torbę z takiego samego jeansu.

Najmłodsza, 10-latka, z kolei tylko paski mogła sobie wybrać i jedną oryginalną folkową torebkę z Bułgarii. Aha i futrzane bolerko swojej mamy, które ona miała na sobie jako dodatek do swojej kreacji ślubnej.

Bo też muszę przyznać, że i córki niektóre ciuchy przechowuję u siebie w szafie. Z prostej przyczyny, córka jest moją odwrotnością i stosuje zasadę, że jak się przez dwa lata jakichś ciuchów nie założyło, trzeba je wyrzucić z szafy, czyli wywieźć do kontenera. Muszę ją wic pilnować i co ładniejsze w porę przemycać do siebie.

Wnuczki są tą zasadą swojej mamy niepocieszone, ale że u mnie mogą sobie co rusz nadrobić uwielbiane myszkowanie po szafie, to jakoś to swoje niepocieszenie rekompensują. Ba, mówią nawet zgodnie, że moje ciuchy im się bardziej podobają, bo mają w sobie to coś.

Przy ostatniej u mnie wizycie najmłodsza wnuczka mi powiedziała:

Babciu, ty wszystko trzymaj dalej, nic nie wyrzucaj, tak jak mama, za trzy lata będę już taka duża jak ty i też sobie dużo rzeczy wybiorę, bo bardzo mi się podoba ta twoja babcina moda.