Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczaje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2019

Addio, pomidory...?

Jak to dobrze, że z pomidorami nie trzeba się już żegnać, że słowa piosenki naszego wielkiego aktora i artysty kabaretowego Wiesława Michnikowskiego przestały być już aktualne. Osobiście bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy, że pomidory można już jeść przez cały rok na okrągło, bo je wręcz uwielbiam. Od dziecka. I też mi było smutno żegnać się z nimi na długie miesiące... i tylko zapach ich czuć, i tylko wspominać ich świeży miąższ. 

(Obrazek z Internetu)


Najbardziej lubię świeże pomidory polane oliwą z oliwek, ale czasem też duszę je do różnych potraw, np. do leczo, gulaszu, jajecznicy, pieczarek... Kiedyś robiłam z nich także dużo różnych przetworów. Zwłaszcza przeciery i soki. Bardzo też lubię sałatkę z zielonych pomidorów. Pychota!
Jestem wdzięczna Kolumbowi, że przywiózł je z Ameryki. A przywiózł je do Europy w XVI w. Początkowo jednak pomidory hodowano jedynie jako roślinę ozdobną. Uważane były też za afrodyzjak. Francuzi nie bez kozery nazywali je „jabłkami miłości” (pomme d’amour).
W Polsce pierwsze pomidory zaczęto uprawiać dopiero pod koniec XIX w. Ale tak naprawdę, to dopiero po I wojnie światowej stały się u nas popularnym warzywem i zaczęto je hodować na szeroką skalę.
Pamiętam od dziecka, że moja Mama zawsze mi mówiła: — „Jak będziesz jadła pomidorki wszystkie bakterie uciekną do norki”. Dziś wiem, że wiele w tym prawdy, bo zawarta w pomidorach witamina C, nie dość, że wzmacnia naczynia krwionośne, to jeszcze zapobiega wszelkim infekcjom oraz pomaga w neutralizowaniu substancji toksycznych. Pomidory są też dobrym źródłem witaminy A, która działa korzystnie na wzrok, dlatego powinny je spożywać szczególnie te osoby, które długie godziny pracują przy komputerze. Z kolei zawarta w nich witamina E zapobiega przedwczesnemu starzeniu się, a co za tym idzie, poprawia stan skóry oraz włosów. Pomidory są niskokaloryczne, więc doskonale nadają się również do kuracji odchudzającej.
Niezwykle cennym ich składnikiem jest likopen — czerwony barwnik, który dezaktywuje wolne rodniki i tym samym przeciwdziała niektórym rodzajom nowotworów. Są bogate w sód, wapń, potas, magnez, miedź, cynk, kobalt i żelazo. Są ponadto źródłem witamin K, B1, B2, B6.
Mało kto wie, że po obróbce termicznej pomidory są bardziej wartościowe niż surowe. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że pod wpływem wysokiej temperatury oraz w obecności tłuszczu likopen staje się o wiele bardziej przyswajalny. A co za tym idzie, bardziej dobroczynny. Tak twierdzą naukowcy.
Najzdrowsze i najsmaczniejsze są pomidory dojrzałe na krzaku. Dobrym sposobem ich utrwalania jest mrożenie. Mrożone zachowują wartość odżywczą świeżych. Trzeba je jednak zamrażać w całości. A przed gotowaniem, czy duszeniem, nie wolno ich rozmrażać. Zawsze staram się mieć w domu choć trochę zamrożonych pomidorów. Tak na wszelki wypadek. 
Wyjątkowym specjałem są także suszone pomidory konserwowane w oliwie z ziołami i czosnkiem. Swojego czasu często je jadałam. Miałam kiedyś znajomych Włochów, którzy, zanim przeprowadzili się do innego miasta, często mnie do siebie zapraszali na te delicje. Dostawali je od swojej matki z Sycylii.
Pomidory można zastosować również w kosmetyce. Szczególnie nadają się do cery tłustej i trądzikowej. Nieraz robiłam sobie z nich maseczki, doświadczyłam więc ich wspaniale nawilżającego i rozjaśniającego działania. Wystarczy kilka plasterków nanieść na twarz na 15 minut i potem zmyć ciepłą wodą. Efekt natychmiastowy.

Pomme d’amour

Ten obrazek namalowała moja Córka. Jeszcze w dzieciństwie. Znaczy,
sentyment do „jabłuszek miłości” ma w genach. ;)


Wiesław Michnikowski śpiewał rzeczoną piosenkę niemalże na każdym koncercie do końca, chociaż wiedział, że jej słowa w kwestii pomidorów są dawno nieaktualne. Śpiewał ją zawsze z wielkim zapałem, ku radości swoich fanów... i fanów pomidorów... I niechaj śpiewa nadal:  

Addio pomidory

Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień
Rozpostarła melancholii mglisty woal.
Nie żałuję letnich dzionków, róż poziomek i skowronków,
Lecz jednego, jedynego jest mi żal.

Addio, pomidory, addio ulubione,
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół.
Nadchodzą znów wieczory sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół.

To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.

Addio, pomidory, addio, utracone,
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł.

Owszem, była i dziewczyna, i miłości pajęczyna,
Co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
Porwał dziewczę zdrady poryw i zabrała pomidory,
Te ostatnie, com schowane przed nią miał.

Addio, pomidory, addio ulubione,
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół.
Nadchodzą znów wieczory sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół.

To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.

Addio, pomidory, addio, utracone,
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł.



sobota, 19 października 2019

Dewaluacja pojęcia sława

Kurcze blade… to ja taka sławna jestem?!
A przecież tego nie chcę! Nigdy nie chciałam… i chcieć nie będę... I co teraz? ;)


To oczywiście żart. Spóźniony Prima Aprilis. Ale jak sobie pomyślę o sławie w dzisiejszym świecie, to mnie ciarki przechodzą. Nikomu sławy nie zazdroszczę. Broń Boże! A sławnych ludzi jest mi po prostu żal. Bo też sława w dzisiejszym medialnym świecie to istne przekleństwo. Cóż to za życie mają sławni, wybitni ludzie? Swoją ciężką pracą w jakiejś dziedzinie życia służą światu, a potem spokojnie żyć nie mogą, ponieważ ich życie rozbierane jest przez media na czynniki pierwsze i z każdej strony poddawane krytyce. Nieustannie są na celowniku różnej maści paparazzi. Nawet nigdzie swobodnie ruszyć się nie mogą, bo zaraz za nimi ciągnie ta sfora hien. W dzisiejszym zepsutym świecie ludzie żądni są sensacji i skandali. A na tej niechlubnej, niepohamowanej ludzkiej żądzy, miliony się zarabia. Stąd tyle brukowców, stąd tyle tego typu portali w Internecie, stąd te liczne rzesze paparazzi uganiających się za sławnymi ludźmi. Dla szmalu tacy zrobią wszystko. Z ludźmi się w ogóle nie liczą. Obdzierają każdego sławnego z intymności do cna. I im w bardziej intymnej sytuacji taką osobę uda im się przyłapać i sfotografować, tym większy dostają szmal za swoje „dzieło”. Liczony niekiedy w milionach dolarów. A ten gatunek ludzki, pieniędzy żądny jest nade wszystko.
Czy Królowa Serc, Diana, nie żyłaby do dziś, gdyby nie ci wstrętni, nachalni paparazzi… i ich chlebodawcy?
Najgorzej mają sławni aktorzy, uznane gwiazdy. Wiele z nich oczywiście kocha sławę. Ale takiego życia w nieustającym towarzystwie paparazzi z pewnością też mają czasami dosyć. No, przynajmniej wtedy, kiedy im to akurat nie w smak, by w danym momencie być w świetle fleszy.
Kiedyś czytałam wywiad z Kate Winslet, w którym aktorka żaliła się, jak to bardzo już jest zmęczona swoją sławą. Że nigdzie nie może się czuć swobodnie. Że zawsze na plecach czuje oddech sfory paparazzi. Niby żartując, mówiła, że nawet majtek nie może sobie poprawić, kiedy jej do pupy wejdą, bo nazajutrz cały świat by o tym wiedział. Niby to śmieszne, ale czy aby na pewno?
Zaś tych ludzi, którzy tak bardzo pragną być sławni i to za wszelką wręcz cenę, za nic nie mogę zrozumieć. Wielu takich robi z siebie idiotów (wielu idiotami też jest) i przeróżne skandale nawet celowo aranżują, byleby tylko zdobyć sławę i zaistnieć medialnie. A jak już im się raz uda, to wtedy mają tak silne parcie na szkło, że potrafią nawet upodlić się do końca, byleby istnieć jak najdłużej. Znane są takie postacie w życiu publicznych, oj znane. Aż nadto! Mdli mnie od takich sław. Gardzę nimi. A jeszcze bardziej tymi ludźmi, którzy dla własnych korzyści dają zaistnieć takim miernotom. Nierzadko — degeneratom. Niestety, jak życie pokazuje, tego typu „sławami” interesują się miliony ludzi na świecie. Pasjami wręcz oblegają telewizory i w podnieceniu wlepiają oczy w ekrany, by przypadkiem jakiś skandal w wykonaniu tych „sław” nie umknął ich uwadze. Z zapartym tchem czytają wszelkie szmatławe tabloidy. Przeglądają równie szmatławe portale internetowe, których ostatnio namnożyło się w Internecie jak grzybów po deszczu. A potem rozprawiają i komentują… komentują i rozprawiają. Ale jak rozprawiają i komentują... Włos się jeży. Ludziska potrzebują dzisiaj sensacji i skandali jak chleba powszedniego. Co za świat! Co za ludzie! Dekadencja, degrengolada, nihilizm. Za przyczyną komercyjnych mass mediów — na skalę globalną.

Współczesny świat zdewaluował pojęcie sławy, sprowadzając je do wrzawy medialnej wokół ludzi bezwartościowych… i krzywdy ludzi wybitnych.
Sława przestaje być pojęciem chwalebnym. Wielka to szkoda dla wartościowych ludzi, służących światu. Wielka szkoda dla ludzkości.