Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje fascynacje łabędziami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje fascynacje łabędziami. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2019

Fascynacja łabędziami

Łabędzie, te królewskie dumne ptaki, fascynują mnie od zawsze. Uwielbiam je obserwować. Gdzie tylko je zobaczę, zatrzymuję się i z lubością podziwiam ich dostojne ruchy, ich zachowania. Robię tak stale, mimo że raz byłam przez nie atakowana.




A było to tak:

Jak zwykle latem, wybrałam się ze swoim psem Dogiem Arlekinem nad jezioro. Popływałam sobie z pół godziny, a potem wyłożyłam się na wodnym materacu z zamiarem poopalania się. Mój pies ciągle warował na brzegu i nie spuszczał mnie z oczu. Sam do wody nie wchodził. Nie lubił wody. Nie wiem czemu. Nigdy nie pływał. W wodzie był jedynie wtedy, kiedy go sama na siłę do niej wepchnęłam, żeby go pochlapać i choć trochę ochłodzić w upalne dni. Nie był wtedy zbytnio zadowolony. Gdy tylko kończyłam zabieg chlapania, szczęśliwy, w te pędy wyskakiwał z wody. A kiedy ja się opalałam, a opalałam się tylko na wodzie, pływając na materacu, mój kochany bodyguard, jak zwykle, leżał na brzegu i mnie obserwował. Wtedy też tak było. Pływałam sobie spokojnie i przez chwilę podziwiałam pływającą w oddali łabędzią rodzinkę. Pięknie te łabędzie wyglądały na połyskującej w promieniach słońca wodzie. Pływały z taką gracją, z ustawionymi piórami skrzydeł pod wiatr. To był widok! Kiedy nacieszyłam oczy tym cudownym widokiem, wyłożyłam się wygodnie na materacu, zamknęłam oczy, i poddałam się działaniu promieni słonecznych. Po chwili ogarnął mnie taki błogostan, że zaczęłam słodziutko drzemać. 
Nagle, ni stąd, ni zowąd, z drzemki wyrwał mnie okropny hałas. Z przerażenia mało do wody nie wpadłam. Natychmiast otworzyłam oczy i podniosłam głowę. To, co zobaczyłam, zmroziło mnie. Dwa duże łabędzie frunęły w moim kierunku nad samą wodą, łopocząc głośno skrzydłami i krzycząc donośnie. Były już tuż za mną. Oj, niemiło mi się zrobiło... Ale na szczęście tylko na moment, bo wnet usłyszałam basowe, głośne i bardzo złowrogie szczekanie mojego bodyguarda. Mało tego, zobaczyłam go nawet jak stał do połowy swojego ogromnego cielska w wodzie. Mimo chwilowego przerażenia, śmiać mi się zachciało z jego nagłej „wodnej odwagi”. A kiedy zobaczyłam, że łabędzie zmieniły kierunek lotu — na odwrotny, śmiałam się już w głos.




Ten > FILMIK (< kliknij) tym mocniej przekonuje o niezwykłości łabędzi. Aż się popłakałam. LUDZIE, NIE WSTYD WAM!!!