Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szerszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szerszenie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2026

Szerszeń w domu? Spokojnie – to nie horror

Głośne bzyczenie, duży cień i natychmiastowa panika. Brzmi znajomo? Sprawdź, jak zachować się przy spotkaniu z szerszeniem i dlaczego strach często jest większy niż zagrożenie.


Nie będę udawać – na widok szerszenia serce potrafi zabić szybciej. Ten dźwięk, to rozmiar… robią wrażenie. Ale czy ten strach jest uzasadniony?

Szerszenie to kuzyni os – należą do tej samej rodziny, tylko są od nich wyraźnie większe. Te europejskie osiągają około 2,5–3,5 cm, natomiast ich azjatyccy „krewni”, którzy coraz częściej pojawiają się w Europie, mogą dorastać nawet do 6 cm. Nic dziwnego, że budzą respekt.

Choć spotykamy je rzadziej niż osy czy pszczoły, mam wrażenie, że ostatnio pojawiają się coraz częściej – również w naszych domach. I tu pojawia się pytanie: co robić, kiedy taki „gość” wpadnie z wizytą?

Przede wszystkim – spokój. Wiem, łatwo powiedzieć. Sama kiedyś wpadłam w panikę. Gdy tylko usłyszałam głośne bzyczenie, zaczęłam machać rękami jak szalona. Efekt? Szerszeń najwyraźniej uznał mnie za zagrożenie i ruszył w moją stronę. Na szczęście stałam blisko drzwi i zdążyłam się wycofać. Dziś wiem, że to był najgorszy możliwy odruch.

Najlepsze, co można zrobić, to… nic gwałtownego. Otworzyć szeroko okno i dać owadowi szansę na spokojne znalezienie drogi ucieczki. Warto też zadbać o bezpieczeństwo dzieci i zwierząt – lepiej, żeby nie znalazły się zbyt blisko.

Co ciekawe, jad szerszenia wcale nie jest dużo silniejszy niż jad osy czy pszczoły. Dla zdrowej osoby użądlenie zwykle nie stanowi dużego zagrożenia. Problem pojawia się głównie u alergików.

Od tamtej pamiętnej sytuacji zmieniłam podejście – zamiast panikować, zachowuję dystans i cierpliwie czekam, aż nieproszony gość sam uzna, że pora lecieć dalej.

I jeszcze jedna ważna rzecz: zabijanie szerszeni to nie tylko zły pomysł, ale też… kosztowny. W Niemczech grożą za to bardzo wysokie kary – nawet do 65 tysięcy euro. Nie wolno też samodzielnie usuwać ich gniazd – od tego są odpowiednie służby.

Podsumowując: szerszeń wygląda groźnie, ale wcale nie szuka zaczepki. A my? Najlepiej zachowajmy spokój i pozwólmy mu spokojnie odlecieć.




sobota, 22 lipca 2023

Szerszenie, czy trzeba się ich bać?

Szerszenie należą do rodziny osowatych, podobnie jak osy, tyle że są od nich większe i mierzą około 2,5 cm (samice nawet 3,5 cm). Te europejskie. Natomiast azjatyckie, których coraz więcej w ostatnich latach pojawia się na terenie Europy, osiągają rozmiary nawet do 6 cm.

Szerszenie spotyka się zdecydowanie rzadziej niż osy i pszczoły, ale jednak coraz częściej pojawiają się w naszym otoczeniu. I nie ma co ukrywać, wywołują wielki strach. Czy słusznie?

Kiedy "odwiedzi" nas szerszeń, nie ma co truchleć ze strachu, a już na pewno złościć się i wykonywać jakiś gwałtownych ruchów, bo on to wyczuje i wtedy może stać się agresywny. Najlepszym sposobem na pozbycie się intruza jest otworzenie okna na oścież i... cierpliwe czekanie. Warto również zadbać o to, aby w pobliżu owada nie znajdowały się dzieci i zwierzęta.

Jak twierdzą naukowcy, jad szerszeni nie jest dużo silniejszy od tego, jakim dysponują osy i pszczoły, jego użądlenie więc nie jest specjalnie niebezpieczne dla zdrowych osób. Problemy mogą pojawić się jedynie u alergików.



Pamiętam, że sama przed laty w swoim domu przeżyłam bliskie spotkanie z szerszeniem gotowym do ataku. Może by mnie i nie chciał zaatakować, ale go pewnie do ataku sprowokowałam, machając rękami jak pofyrtana. Bo kiedy weszłam do pokoju i usłyszałam przeraźliwie głośne bzyczenie, to był mój pierwszy odruch. Wnet tego "potwora" też i zobaczyłam, jak leci w moją stronę. Na szczęście stałam przy drzwiach, więc udało mi się szybko wycofać i je za sobą zamknąć.

Przypominam sobie, że długo musiałam czekać do momentu, aż w pokoju ucichnie i "agresor" łaskawie odfrunie tą samą drogą, jaką wpadł do mnie z wizytą.

Od tamtej pory zachowuję się wobec odwiedzających mnie szerszeni powściągliwie. Utrwalam ich wizytę i spokojnie czekam, aż moje pomieszczenie im się znudzi.

O uśmierceniu szerszenia nie ma mowy. Już pewnie wspominałam, że w Niemczech za zabicie pszczoły, osy, a także szerszenia grożą kolosalne kary. Nawet do 65 tys. euro, w zależności od landu. Nie wolno też na własną rękę usuwać ich gniazd. Od tego są specjalne służby.