Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka "Przygotowania do wizyty gościa". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka "Przygotowania do wizyty gościa". Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lipca 2018

Przygotowania do wizyty gościa

W krainie Tupliczków od kilku dni wielkie poruszenie. Pan burmistrz Tulbunk zaprosił z wizytą swojego starego przyjaciela, który również pełnił funkcję burmistrza, ale w odległym Tuplaszewie.

Wszystkie Tupliczki zajęły się wielkimi porządkami. Tupliczkowo lśniło czystością. Burmistrz Tulbunk był zadowolony. Z dumą mógł oprowadzić przyjaciela po swojej krainie.

A i w domu burmistrza, jak na wzór tupliczkowy przystało: czyściutko, pachnąco, kolorowo. Bo co tu dużo ukrywać, burmistrz chciał się również pochwalić przed przyjacielem swoją ukochaną i wspaniałą rodzinką.

Pani burmistrzowa Tulbunkowa była bardzo dobrą gospodynią. Nagotowała wiele przysmaków i napiekła mnóstwo przeróżnych ciast. Zapragnęła jednak jeszcze upiec torcik poziomkowy. Do przybycia gościa zostało jeszcze cztery godziny. Była pewna, że zdąży w porę upiec ten palce lizać torcik. Wysłała więc swoje dzieci do lasu po poziomki.

Dzieci z ochotą przyjęły to zadanie do wykonania, bo poziomki kojarzyły im się z oznaką nadchodzących wakacji. Zabrały z domu dwa koszyczki i radosne pomaszerowały w kierunku pobliskiego lasku szukać nagrzanych cieplutkim słoneczkiem skarp albo wzniesień, gdzie ich zdaniem musiałoby być aż czerwono od dorodnych poziomeczek… bo wakacje — to piękna rzecz!

Tulcia, ty patrz w lewo, a ja w prawo — zakomenderował Tulcio, gdy znaleźli się już w głębi lasu.

No dobra… Niech ci będzie — zakomunikowała Tulcia i zaraz dodała: — Ale jak ja pierwsza znajdę czerwone miejsce, to będę miała prawo zjeść dwie garście poziomek, a ty mi potem pomożesz nazbierać pełny koszyczek... Tak?

Na tulpika! Że ty też wszędzie wywęszysz dla siebie jakiś interes! — ze zniesmaczoną miną odparł Tulcio. — Ale niech tam… dam ci te fory, bo jesteś babą… to znaczy dziewczyną. A teraz już zamknij buzię i skup się, to jest, zaglądaj jak sroka w kość za każdą, nawet najmniejszą poziomeczką.

Tulciowi chciało się śmiać z siostry. Był pewny, że to jemu pierwszemu uda się zauważyć soczystą czerwień poziomek. Już otwierał buzię do gromkiego śmiechu, gdy nagle śmiech zamarł mu na ustach.

Usłyszał gdzieś w oddali żałosny jęk jakiegoś zwierzęcia. Złapał siostrę za rękę i szybko pobiegli w tamtym kierunku.

Ich oczom ukazał się straszliwy widok. W sidłach kłusowniczych leżała zakrwawiona i spłakana mała sarenka. Tulcio i Tulcia natychmiast rzucili się jej z pomocą i ratunkiem. Zaczęli mocno z całych sił szarpać zębatymi sidłami, przypominającymi olbrzymią paszczę rekina.

Na tulpika powonienie! Tulcia, ty szarp na dół, a ja do góry — wrzeszczał przejęty Tulcio. — Na trzy! Jeszcze raz!

Tak długo walczyli z "paszczą rekina", że zupełnie stracili rachubę czasu. I kiedy w końcu udało im się wyzwolić obolałą sarenkę i opatrzyć jej rany liśćmi babki lancetowatej, dopiero wtedy poczuli ogromne zmęczenie. Padli więc we trójkę na miękki mech i... zapadli w głęboki i długi sen.

Obudziło ich głośne nawoływanie i trzask deptanych gałęzi. Zerwali się na równe nogi. Zobaczyli przed sobą ogromną część tupliczkowego społeczeństwa z rodzicami i ich gościem z Tuplaszewa na czele.

Przerażenie — z jednej strony, radość — z drugiej, dwa odmienne uczucia mieszały się ze sobą przez jakiś czas. Wreszcie burmistrz Tulbunk pierwszy odzyskał rezon. Doskoczył do dzieci i nakazał im natychmiast wytłumaczyć się z tego, co tu się stało.

Dzieci dokładnie opowiedziały cały przebieg wydarzeń, a kiedy skończyły, wszyscy zaczęli bić im brawo.

Jestem z was dumny! — przekrzykiwał oklaski burmistrz Tulbunk. — Zuchy dzieci! Tupliczkowe zuchy!

Tu-plicz-ko-we zu-chy! Tu-plicz-ko-we zu-chy! — głośno skandowało tupliczkowe społeczeństwo wraz z gościem z Tuplaszewa. — Hurra! Niech żyje tupliczkowe społeczeństwo! Hura! Hurra!!!

I wszyscy razem, już bardzo szczęśliwi, ruszyli w stronę Tupliczkowa, niosąc na skleconych naprędce noszach obolałą jeszcze, ale już uśmiechniętą sarenkę.



* Fragment bajki.