środa, 1 kwietnia 2026

Uwaga! Będę się chwalić...

 


A to ci numer! Moja fikcja z zazdrości zaczęła mnie pozywać już o prawa autorskie. Dlaczego? Opis w obrazie.


Wiosna w trybie prima aprilis

Już się wydawało, że sytuacja została opanowana. Po śnieżnym wybryku sprzed tygodnia temperatura zaczęła rosnąć, krajobraz łagodniał, a człowiek — naiwny z natury — powoli wracał do wiary w sens zmiany pór roku.

Wiosna znów dawała o sobie znać: było ją widać, było ją czuć, a przede wszystkim — było ją słychać. Ptaki darły dzioby z takim zapałem, jakby ktoś ogłosił konkurs na najbardziej entuzjastyczne powitanie sezonu.

I wtedy przyszedł 1 kwietnia. A właściwie noc poprzedzająca, bo najwyraźniej wiosna to nie tylko delikatne pąki i promienie słońca, ale również zamiłowanie do żartów sytuacyjnych. I to takich z rozmachem. Bez ostrzeżenia, bez zapowiedzi, za to z pełnym zaangażowaniem wybieliła świat na nowo, jakby uznała, że poprzednia wersja była jedynie szkicem koncepcyjnym.

Trzeba oddać sprawiedliwość: konsekwencję ma. Z poczuciem humoru bywa gorzej.

Bo ile razy można dać się nabrać na ten sam numer? Człowiek już wyciąga lżejszą kurtkę, planuje dłuższe spacery, prawie wierzy, że wszystko wraca do normy — i wtedy przychodzi ona, cała na biało, i mówi: „żartowałam”.

Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto z powagą przypomni, że „kwiecień plecień” i że „taka jego uroda”. Owszem. Tylko że między urokiem a uporczywością istnieje jednak różnica, której najwyraźniej nikt w tej historii nie zamierza respektować.

Pozostaje więc przyjąć sytuację z godnością. Przełknąć tego — pożal się Boże — „psikusa” i robić swoje. Tym bardziej że lokalni drogowcy wykazali się większym poczuciem odpowiedzialności niż sama zainteresowana i od rana doprowadzili główne dróżki w lesie do stanu używalności.

Dzięki temu można było kontynuować aktywność fizyczną. Czyli kijkowanie — w moim przypadku... Mimo lekkiego zgrzytu poznawczego. Mimo scenerii, która uparcie ignoruje kalendarz.



A wiosna? Wiosna i tak wróci. Jak co roku — bez zaproszenia, bez przeprosin i z niezmiennym przekonaniem, że wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno.


Zbliża się radosny czas Wielkiej Nocy...

 


Malowanie wielkanocnych jajek to jeszcze jedna okazja, by rodzina zebrała się przy stole w radosnym nastroju. Tekst w obrazie.